środa, 21 sierpnia 2019

Czyta - powrót do ZSRR

Czyta, 19 sierpnia (poniedziałek), godzina 17:30 czasu lokalnego (CET +7h)

„Jedziecie do Czyty? Ale po co, tam przecież niczego nie ma!” stwierdził jeden z taksówkarzy w Ułan-Ude. Również przewodniki Lonely Planet twierdzą, że Czyta „is the least prepared for visitors of all Eastern Siberia major cities”. Zapowiadało to, że przynajmniej zobaczymy sobie jak wygląda zwykłe średniej wielkości rosyjskie miasto na prowincji, bez tłumów chińskich turystów. Rzeczywistość jednak zdecydowanie przerosła nasze oczekiwania.

Już rzut oka z okien hotelu oraz pierwsza godzina spaceru po mieście pokazały, że w mieście dominują sowieckie blokowiska bądź wieżowce z początku lat dziewięćdziesiątych, pomiędzy którymi można było dostrzec plakaty i murale z okazji Dnia Zwycięstwa oraz pomniki bojowników o sowieckie Zabajkale. Do tego wszystkiego piękne „konstrukcje” z rur ciepłowniczych a obok hasła typu „Miasto przyszłości”.










Kolejnym punktem był dacan. Dacan był wymieniony w przewodnikach, był ładny, można tez było zrobić zdjęcie w środku. W zasadzie tyle.



Ciekawiej było później, gdyż w okolicach centrum Czyty trafiliśmy na następujące miejsca i obiekty:
  • pomnik Lenina stojący pośrodku ogromnego placu, z sześcioma pasami jezdni wyłączonej z ruchu przed pomnikiem (zaplanowane pod defilady),
  • pomnik pługa, upamiętniający zasługi regionu zabajkalskiego w zaopatrywaniu ZSRR w produkty rolne,
  • czołg, upamiętniający walczącą w czasie wojny kolumnę czołgów „Komsomolec Zabajkala”,
  • Pomnik pograniczników,
  • Park Shreka i Fiony, na terenie którego znajdował się kolejny pomnik Lenina (ten, dla odmiany, w pozycji siedzącej), MIG-21 oraz małe wesołe miasteczko ze starym diabelskim kołem (przejazd dostarcza wrażeń),
  • Pomnik poległych w Afganistanie i cała alejka czołgów i innych pojazdów wojskowych przy wyjściu z parku,
  • ogromny i bogato zdobiony budynek Domu Oficerów, przy którym z głośników leciały stare radzieckie wojskowe kawałkia przesłanie komunistyczne najlepiej odzwierciedlała rzeźba niewinnego dziecka z gołąbkiem, ustawiona pomiędzy jakimiś armatohaubicami (wszak walka o pokój miała trwać do ostatniej kropli krwi),
  • cytaty z Marksa i Lenina, wraz z płaskorzeźbami autorów na ścianach budynków














Zwiedzanie zakończyliśmy w okolicy Soboru MB Kazańskiej i pomnika Aleksandra Newskiego. Jak na jeden z centralnych punktów miasta, dużym zaskoczeniem była wielka dziura w chodniku, której nie tylko nikt nie załatał ani nie zabezpieczył, ale wręcz wygląda na to, że w sposób naturalny wypełni się ona śmieciami i w ten sposób wyrówna do poziomu chodnika. Nietypowe, ponieważ ogólnie rosyjskie miasta są bardzo czyst.





Na koniec postanowiliśmy wykorzystać efektywnie pozostałe do odjazdu pociągu 55 minut i pojechać taksówką do Memoriału Zwycięstwa, zrobić tam zdjęcie i od razu tym samym kursem pojechać na dworzec. W teorii plan miał jeszcze sporą rezerwę czasową, ponieważ droga z hotelu do memoriału miała zająć 9 minut, podobnie stamtąd na dworzec. Gdy podjechaliśmy pod główną bramę parku, okazało się że akurat wybiło jakieś szambo i wejście zostało zamknięte, nasz taksówkarz dopytał jednak się u robotników, że istnieje możliwość podjechać od drugiej strony. Po kilku minutach jazdy asfalt nagle się skończył i nasza rozklekotana Toyota (miała m.in. urwany cały przedni zderzak), z gałką zmiany biegów przyozdobioną stylową czaszką, zaczęła przedzierać się przez wyboistą piaszczystą drogę, w kilku miejscach dość solidnie przycierając zawieszeniem. Do pomnika trzeba było zrobić taką drogą kilkukilometrowy objazd wkoło 
całego parku, a kierowca przyznał, że pierwszy raz jedzie tą drogą, co nie napawało szczególnym optymizmem. Gdy dotarliśmy pod pomnik, do odjazdu pociągu pozostało 35 minut - zdjęcia robiliśmy dosłownie w biegu ale cały monument okazał się zdecydowanie największą atrakcją Czyty, ogromny, z rzeźbami oraz ustawionymi po obu stronach czołgami. 






W drodze powrotnej nerwowo spoglądaliśmy na Google maps i nasze położenie względem dworca, gdy dotarliśmy ponownie do asfaltu do odjazdu pozostawało 25 minut a dojazd był szacowany na 14, i w tym momencie nasz kierowca postanowił zjechać na stację benzynową. Na nasze zdecydowane protesty pokazał desperacko że ma już pusty bak i nie wie czy dojedzie na dworzec, ale gdy powiedzieliśmy mu o której mamy odjazd pociągu, włączył mu się tryb „challenge accepted” - zrezygnował z tankowania, ustawił na cały regulator Rammsteina „Mein Harzt brennt” i rozpoczął odcinek specjalny przez Czytę w godzinach popołudniowego szczytu komunikacyjnego (kluczowym czynnikiem sukcesu był manewr skrętu w lewo na zakazie). 400 metrów przed dworcem utknęliśmy w korku, wysiedliśmy więc już na środku ulicy i końcówkę pokonaliśmy piechotą. Co ciekawe, gdy daliśmy kierowcy 500 rubli, on chciał nam jeszcze wydawać resztę do umówionych początkowo 150 - był to naprawdę szok bo gość jeździł z nami prawie godzinę po dziurach i już wcześniej stwierdziliśmy, że za taki kurs pięćsetka mu się należy co najmniej. 

Do pociągu wbiegaliśmy na 7 minut przed odjazdem, czekało teraz na nas ponad 40 godzin podróży do Birobidżanu, więc będzie czas odpocząć.


Czyta była zdecydowanie warta odwiedzenia, dało się w niej wyczuć atmosferę nostalgii za potęgą ZSRR (w zasadzie to odnosiło się wrażenie, że ZSRR nadal trwa) i kult siły militarnej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz