Po powrocie z Iwołgińska zabraliśmy nasze bagaże z hotelu i pojechaliśmy zamówionym z aplikacji Jandex (rosyjski Uber, bardzo popularny we wszystkich odwiedzanych miastach), prawie 20-letnim Nissanem Wingroad (kolejny model niespotykany w Europie), na dworzec w Ułan-Ude. Okazało się przy okazji, że taksówkarze w Ułan-Ude wożą pod siedzeniem wielkie pałki teleskopowe - kolejny przykład, że jest tam jak w Polsce w latach dziewięćdziesiątych.
Obok dworca w Ułan-Ude stoją dwie lokomotywy, z których jedna jest pomnikiem ku czci bohaterskich kolejarzy.
Na dworcu była grupa mongolskich sportowców, pociąg z Ułan-Bator do Moskwy, a także skład towarowy, który wiózł cały wagon arbuzów i miał dedykowanego do opieki nad nimi prowodnika.
10-godzinną podróż do Czyty spędziliśmy w plackarcie pociągu relacji Nowokuźnieck-Władywostok. Zgodnie z oczekiwaniami, na takiej trasie puszczane są składy gorszej jakości - pociąg nie prowadził wagonu restauracyjnego (na jakieś 5 dni jazdy), nie było w nim wi-fi i nie działała jedna toaleta w naszym wagonie. Mieliśmy za to ładne widoki, między innymi na dolinę rzeki Chilok oraz pomnik MIGa w miejscowości Bada. Przed Czytą, w okolicach Gór Jabłonowych, pociąg osiągnął najwyższy punkt na trasie (1040 metrów), a my podziwialiśmy nowe banknoty rublowe, do których jak się okazuje jest specjalna aplikacja, pozwalająca na wizualizację 3d umieszczonych na nich obiektów (na zdjęciu przykład mostu we Władywostoku na banknocie 2000 rubli - samochody się poruszały a pod mostem przepływał statek) oraz sprawdzenie czy banknot nie jest fałszywką.
O 1:30 czasu lokalnego (w międzyczasie kolejna godzina przestawienia zegarków do przodu) nasz pociąg trzeciej kategorii wtoczył się na dworzec Czyta-2, z którego podjechaliśmy krótką trasę taksówką do uznawanego za jeden z najlepszych w mieście hotelu Arkadia. Już w recepcji dało się wyczuć stary dobry radziecki styl, ciężkie drewniane blaty, półmrok i wielkie kanapy i fotele. Później okazało się, że do windy trzeba przejść specjalnym łącznikiem do innego budynku, wejść dwa piętra schodami w górę oraz przejść długim korytarzem. Na naszym siódmym piętrze powitały nas długie puste korytarze z czerwonym dywanem oraz reklamy klubu go-go na najwyższym, jedenastym piętrze. A był to dopiero przedsmak tego, co miało nas czekać w Czycie kolejnego dnia.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz