wtorek, 13 sierpnia 2019

W drodze nad Bajkał - haracze dla szamańskich bóstw

Olchońskie Wrota, wtorek (13 sierpnia), godzina 15:00 czasu lokalnego (CET +6h)


Po dziewiętnastu godzinach w pociągu (spędzonych głównie na spaniu, jedzeniu w wagonie restauracyjnym i grze w karty) wysiedliśmy przed godziną 8 rano na dworcu w Irkucku, jednym z głównych przystanków na trasie Transsiba i punkcie startowym wycieczek nad jezioro Bajkał. W Irkucku wysiadło bardzo wielu pasażerów, w tym poznana w drodze do wagonu restauracyjnego 14-osobowa grupa z Polski, dla której był to pierwszy przystanek po ponad 3 dniach jazdy plackartą z Moskwy.

Po wyjściu z dworca w Irkucku wsiedliśmy prosto do busów zapewnionych w ramach wykupionej wcześniej zorganizowanej 3-dniowej wycieczki na największą i najpopularniejszą bajkalską wyspę - Olchon. Do naszej grupy na ten fragment trasy dołączyli jeszcze Serbka oraz Szwajcar, którzy wykupili wycieczkę niezależnie, a z którymi zupełnie przypadkowo spotkaliśmy się wieczór wcześniej w restoranie.




Po drodze na Olchon przejeżdżaliśmy przez terytoria autonomiczne Buriatów (ale na terenie irkuckiej obłasti, sama Republika Buriacji znajduje się po wschodniej stronie jeziora Bajkał i odwiedzimy ją jeszcze w kolejnych dniach). Buriaci to lud pochodzenia i wyglądu mongolskiego, żyje ich w Rosji około pół miliona i znani są z praktykowania szamanizmu. Przy wjeździe na terytoria znajdujące się pod jurysdykcją kolejnych bóstw (pokrywa się to dość dokładnie z administracyjnym podziałem na poszczególne rejony) znajduje się swego rodzaju bramka (pale oznaczone różnokolorowymi wstążeczkami - kolory wstążek mają znaczenie i zależą od tego, o co prosisz, niebieski przykładowo to zdrowie, żółty - pokój, a czerwony - miłość), przy której to mile widziane jest się zatrzymać i złożyć małą ofiarę bóstwom. Ofiara może przybrać formę pieniężną (od pięćdziesięciu kopiejek do kilku rubli) lub daru rzeczowego (owoce, cukierki, fajki, wódka). W przypadku gdy ktoś się spieszy, powinien przynajmniej wyrzucić rubelka z jadącego samochodu. Często przy bramce wjazdowej jest też rzeźba jakiegoś świętego zwierzęcia albo totem.









Po drodze słuchaliśmy najnowszych przebojów rosyjskiego rapu i hip-hopu oraz dowiedzieliśmy się, że w Irkucku najpopularniejszym sportem jest (są?) bandy, czyli połączenie hokeja na lodzie z piłką nożną (gra się w 11-osobowych składach, 2x45 minut) - miejscowy klub Bajkał Energia należy do czołówki ligi rosyjskiej. Z występami Bajkał Energii związana jest też ciekawostka z ostatniej kolejki sezonu zasadniczego 2016/2017 - otóż rywale, drużyna Wodnika Archangielsk, postanowili strzelać bramki samobójcze, ponieważ w przypadku porażki graliby w play-offach ze słabszym przeciwnikiem. Drużyna z Irkucka postanowiła dołączyć do zabawy i również rozpoczęła strzelanie do własnej bramki - mecz skończył się zwycięstwem Wodnika 11-9 a wszystkie bramki padły po strzałach samobójczych. Po sezonie federacja nałożyła sankcje na obie drużyny.

W miarę jak zbliżaliśmy się do Bajkału, krajobrazy stawały się 
coraz bardziej pofałdowane, aż w końcu dotarliśmy do przeprawy promowej przez cieśninę Olchońskie Wrota. W zimie przez wody cieśniny, podobnie jak na praktycznie całym Bajkale, regularny ruch odbywa się po lodzie, jednak w lecie konieczne jest skorzystanie z promu, do którego tworzą się długie kolejki. My, aby ich uniknąć, wysiedliśmy z naszych minibusów i poszliśmy na prom pieszo - udało się wejść na trzeci kolejny. A po drugiej stronie cieśniny czekał na nas dalszy transport, ale temu warto poświecić odrębny wpis. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz