Moskwa - Szeremietiewo, 10 sierpnia (sobota), godzina 3:00 czasu moskiewskiego.
Na lotnisku musiałem przetransportować się do terminala odlotów krajowych, który znajduje się w odrębnej części kompleksu niż przyloty i główna hala. Początek był dość prosty - kilka minut kontroli paszportowej, później przejście przez odbiory bagażu i wyjście na halę przylotów, ale dalej zaczęły się schody (i to dosłownie). Droga do terminala B została bowiem wytyczona następująco - zejdź na poziom minus 1 do hali, wjedź windą na poziom 3, przejdź 2 minuty łącznikiem, zejdź schodami na minus 1 (były schody ruchome ale nie działały), wsiądź w pociąg, 5 minut jazdy do terminala, wejdź z poziomu minus 1 na poziom 3 hali odlotów krajowych... Po dotarciu do terminala postanowiłem jeszcze powalczyć o kolejny voucher (w końcu coś trzeba zrobić z wolnym czasem) - po odesłaniu od trzech kolejnych stoisk i okienek wyglądających na punkty obsługi albo informacji Aeroflotu, dotarłem do punktu w najdalszym rogu hali, gdzie w ostatnim okienku (dla niepoznaki oznaczonym jako obsługa klasy biznes i posiadaczy vipowskich wersji kart SkyTeam) siedział zniechęcony pan. Lokalizacja od razu wskazywała ze jest to właściwe miejsce do egzekwowania praw pasażera i faktycznie, pan wziął mój Boarding Pass, postukał w klawiaturę i wydrukował voucher na całe 1000 rubli (równowartość 60 pln) - wystarczyło na wodę, colę i zupę z wkładką mięsną.
Ogólne wrażenia z lotniska są bardzo pozytywne, jest czysto i przestronnie, oznaczenia czytelne, dużo knajpek i sklepów otwartych całodobowo, nawet w terminalu krajowym. Jest tez wi-fi i gniazdka do naładowania telefonu. Do tego wielka tablica odlotów z tymi wszystkimi Niżniewartowskami, Mineralnymi Wodami, Chanty-Mansyjskami itd. Następny przystanek - Nowosybirsk...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz