W tym roku zupełnie nieoczekiwanie nadarzyła się okazja dołączyć do grupy znajomych i po początkowym wahaniu uznałem, że taka szansa może mi się więcej nie trafić. Zakup biletów przez stronę RŻD poszedł bardzo sprawnie, znacznie więcej perypetii było z rosyjską wizą (przy pobycie dłuższym niż 14 dni wymagane jest opłacenie ponad połowy noclegów, przy czym potwierdzenia bezzwrotnych rezerwacji z booking.com nie są wystarczającym dowodem), jednak i tę przeszkodę udało się pokonać. Miesiąc przed wyjazdem w zasadzie wszystkie szczegóły były dopięte, bilety i noclegi ogarnięte, a plan podróży gotowy i dograny. W międzyczasie jeszcze obudziły się we mnie dawne i już zapomniane zapędy reporterskie i uznałem, że może spróbuję spisywania w krótkich notkach moich syberyjskich obserwacji i wrażeń.
Piątek, 9 sierpnia, godzina 20:00, lotnisko Chopina w Warszawie
Podróż zaczyna się zupełnie nie tak, jak sobie wyobrażałem i planowałem, w zasadzie wszystko szło źle i zapewne z każdego innego wyjazdu już dawno bym w tych okolicznościach zrezygnował. Tak naprawdę to decyzja o wyjeździe ważyła się do ostatniej chwili, spakowałem się ostatecznie wczoraj a jeszcze dziś o 14.00 robiłem ostatnie prześwietlenia i finalnie konsultowałem się z chirurgiem szczękowym czy wyjazd ma szanse powodzenia - tak, siedząca sobie w dziąśle przez całe lata dolna ósemka postanowiła właśnie teraz próbować rosnąć i dawać tak ciekawe objawy jak uciśnięcie nerwu i zdrętwienie okolic żuchwy. Później jeszcze szybki zakup rubli i dolarów, wyposażenie się w zestaw zaleconych antybiotyków i przeciwbóli, zamknięcie ostatnich tematów w pracy i z nadzieją że prochy podziałają (alternatywnie, z wiarą w umiejętności rosyjskich chirurgów gdyby po drodze zaczęły się komplikacje) zgłaszam się do odprawy na stanowisko Aeroflotu.
Długie rozmowy każdego z poprzedzających mnie podróżnych zaczęły budzić lekki niepokój, szybkie sprawdzenie na flightradarze, że samolot z Moskwy do Warszawy nie znajduje się w powietrzu, jeszcze go wzmogło, jak już przyszła moja kolej nadania bagażu to zapytałem tylko jak długo będzie opóźniony. 2 h to było o kilka minut za dużo żeby moja przesiadka na nocny lot z Moskwy-Szeremietiewo (SVO) do Nowosybirska (OVB) miała szanse powodzenia. Lot został przebookowany na kolejny i w ten sposób mam gratisowe kilka godzin w nocy na SVO a w Nowosybirsku zamiast o 9:10 czasu lokalnego będę dopiero o 14:25, w sam raz żeby już nic nie zwiedzić bo o 17 mamy pociąg do Tomska. No ale może przynajmniej nie zgubią mi bagażu.
A, i dostałem za to vouchera o wartości 25 pln, który udało się zamienić na kotleta dopiero w czwartym kolejnym lokalu („Malgosiaaa!! My takie vouchery to realizujemy?” Odp: „Ee, dziwny jakiś, takich to nie”).
Długie rozmowy każdego z poprzedzających mnie podróżnych zaczęły budzić lekki niepokój, szybkie sprawdzenie na flightradarze, że samolot z Moskwy do Warszawy nie znajduje się w powietrzu, jeszcze go wzmogło, jak już przyszła moja kolej nadania bagażu to zapytałem tylko jak długo będzie opóźniony. 2 h to było o kilka minut za dużo żeby moja przesiadka na nocny lot z Moskwy-Szeremietiewo (SVO) do Nowosybirska (OVB) miała szanse powodzenia. Lot został przebookowany na kolejny i w ten sposób mam gratisowe kilka godzin w nocy na SVO a w Nowosybirsku zamiast o 9:10 czasu lokalnego będę dopiero o 14:25, w sam raz żeby już nic nie zwiedzić bo o 17 mamy pociąg do Tomska. No ale może przynajmniej nie zgubią mi bagażu.
A, i dostałem za to vouchera o wartości 25 pln, który udało się zamienić na kotleta dopiero w czwartym kolejnym lokalu („Malgosiaaa!! My takie vouchery to realizujemy?” Odp: „Ee, dziwny jakiś, takich to nie”).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz